xml version="1.0" encoding="windows-1250"
|
Menu
Main Księga Dni minione 2010 II I 2009 XII XI X IX VIII VII VI V IV III II I 2008 XII XI X IX VIII VII VI V IV III II I 2007 XII XI X IX VIII VII VI V IV III II I 2006 XII XI X IX VIII VII VI V IV III II I 2005 XII XI X IX VIII VII VI . . 7 lutego 2010 roku... Imbir
Miła jest ta bezsenność... jeśli tylko jej się poddać. Czas, kiedy reszta domowników już dawno śpi, a w bloku naprzeciwko zgasło właśnie ostatnie światło... Wszystko staje się wrażliwsze... Powietrze z ciekawością przyjmuje najmniejszy szelest, uwydatniając. Ciężkie kroki na ulicy, odbijają się od murów. Ktoś, gdzieś trzasnął drzwiami... zbyt mocno, aby było można pomyśleć, że wszystko dobrze. Nawet smak herbaty z imbirem jest bardziej aromatyczny. Spróbuj... Nadchodzi taka chwila, kiedy Senność i zmęczenie wycofują się, w geście kapitulacji unosząc flagę białego prześcieradła. Wtedy pojawia się milion najróżniejszych rzeczy, które można zrobić... Przeglądam stare, zapisane kartki papieru, czytam odkładane na później książki, topię wosk na nowe świece, oczyszczam z drobinek kurzu rzeźbione w drzewie słonie, zapisuję przepisy na kolejne smaczne wypieki, nasiąkam Muzyką. Nadsłuchuję... Lubię delikatnie dotykać kłębka myśli... Moich, które supłem wiążą się z Jego myślami i wiodą gdzieś. Gdzieś na pewno... Uśmiecham się, tak aby to poczuł. Skóra dłoni szczypie od soli. Pora wyciągnąć Anioły z piekarnika... |